Objaśnienia wyrazów i zwrotów

Menedżer Minister i magister Dokładny czas Obywatel O lepszą jakość Pani prezydent Zaś Pomysł projektu POWRÓT

O LEPSZĄ JAKOŚĆ PORADNICTWA JĘZYKOWEGO

Ponad dwadzieścia lat temu Magdalena Foland-Kugler rozpoczynała swój artykuł zdaniem: "Zainteresowanie sprawami poprawności języka wciąż wzrasta" [1]. W Nowym słowniku poprawnej polszczyzny czytamy, że "współczesne polskie poradnictwo językowe wyrasta z tradycji upowszechniania kultury języka (a wcześniej: zasad poprawności językowej) [...] Poradnictwo to, będą-ce odpowiedzią na autentyczne zapotrzebowanie społeczne, przybiera rozmaite formy organizacyjne, jest też prowadzone różnymi metodami" [NSPP 1721]. Językoznawcy udzielający porad językowych cieszą się prestiżem i zaufaniem odbiorców. Z tego wynika oczywiście duża odpowiedzialność.

Do grona zasłużonych instytucji pomagających w problemach z językiem polskim dołączyła poradnia językowa, działająca na internetowych stronach Redakcji Słowników Wydawnictwa Naukowego PWN (www.slowniki.pwn.pl/poradnia). Oprócz "typowych" dla poradnictwa językowego pytań o "tę czy tą", zadawanych językoznawcom przez internautów, pojawiają się także kwestie nowe, w dotychczasowej literaturze normatywistycznej nie poruszane, nieskodyfikowane jeszcze w słownikach. Odpowiedzi Poradni udzielane są pocztą elektroniczną i publikowane na stronach Poradni. Tworzy się z nich stale dostępny "cyberporadnik językowy". Ponieważ nie są udzielane "na gorąco", jak to bywa w programach radiowych i telewizyjnych, powinny być bardzo starannie przemyślane. Tak zwykle jest, ale niektóre wypowiedzi na temat pisowni skłoniły nas do podjęcia dyskusji.

I. PAHONIA

Od kilku miesięcy mówiono i pisano w Polsce o procesie dwóch dziennikarzy niezależnej białoruskiej gazety "Pahonia". Jedni dziennikarze pisali formy dopełniacza, celownika i miej scownika - Pahoni, inni - Pahonii. To oczywiście skłoniło kogoś do zasięgnięcia porady w Redakcji Słowników PWN.Opublikowana w Internecie (internecie?) odpowiedź Jana Grzeni z UŚ jest następująca: "Nazwę tej gazety wymawiamy zwykle [Pahońja], sygnalizując w ten sposób obcość wyrazu (w wyrazach rodzimych końcowe -nia wymawiamy [ńa]. Konsekwencją tej wymowy i faktu, że chodzi o wyraz obcy, jest zapis z podwojonym i na końcu wyrazu. [...]"

Konkluzja i użyte argumenty wymagają komentarza.

  1. Błędna jest teza, że nazwę trzeba wymawiać [Pahońja], nawet jeśli część wymówień rzeczywiście taka jest. O wymowę należało spytać Białorusinów, a ci odpowiadają jednoznacznie, że końcowa sylaba jest identyczna z wymową słowa niania [ńańa].
  2. Prawdą jest, że wyrazy obcego pochodzenia, w których piszemy na końcu -nia, wymawiamy z jotą, np. harmonia, ironia [-ńja]. Niemniej jednak są niepolskie wyrazy, pisane po polsku przez -nia, np. Wania (ros., zdrobnienie od imienia Iwan), które wymawiamy przez [-ńa], a w DCMs. przez [-ńi] i bynajmniej nie czujemy potrzeby "sygnalizowania obcości".
  3. Wyjaśnienia zatem wymaga pojęcie obcości wyrazu. Granica przebiega między wyrazami słowiańskimi i niesłowiańskimi, a nie między polskimi i wszystkimi innymi [2] . Ze względu więc na słowiańską etymologię piszemy nazwę dzielnicy Gdyni: Chylonia, Chyloni, chociaż z powodu braku synchronicznej motywacji (etymologicznie Chylonię należy wiązać z czasownikiem chylić i rzeczownikiem chyl, hyl %wydma& [3]) słyszy się [ylońja, ylońji] [4].
  4. Argument "z wymowy" nie jest przekonujący. Już SWP na s. XXXI objaśniał, że wymowa z j jest właściwa tempu lento, a bez j tempu allegro - bez względu na pochodzenie wyrazu.
  5. Wreszcie sam omawiany wyraz. Pahonia znaczy %pogoń&, tu w znaczeniu herbu Wielkiego Księstwa Litewskiego, Litwy i w latach 1992-1995 niepodległej Białorusi. Pahonia to dokładny odpowiednik staropolskiego, notowanego jeszcze w Słowniku wileńskim z 1861 r., słowa pogonia. Nieakcentowane o w "akającym" języku białoruskim zmienia się w a, polskiemu zaś g odpowiada tam h.

Wniosek jest prosty: należy pisać i mówić o Pahoni.

II. PŁATKI KUKURYDZIANE, CZYLI...

W roku 2001 w tekście organizowanego przez Polskie Radio ogólnopolskiego dyktanda prof. Bogusław Dunaj zawarł i takie zdanie: "Spożył tylko corn--fleksy, cheeseburgera, sczerstwiałą bułkę i wypił łyk herbaty marki "Samowar"".

W dyskusjach wyrzekano na to, że dyktando ujawniło tak liczne nowe zapożyczenia, ale także na to, że trudno przewidzieć, według jakiego wzoru lub czy w ogóle zaadaptowano nazwę obcą corn flakes do polskiego systemu ortograficznego. W internetowym forum "Gazety Wyborczej", gdzie dyskutuje się o problemach językowych, jeden z uczestników zastanawiał się: "Corn-fleksy […] Ja jednak nie rozumiem tego spolszczenia. Dlaczego corn--fleksy, a nie korn -fleksy? Czemu spolszczono tylko jeden człon wyrazu, pozostawiając drugi bez zmian? Ponadto prawidłowa angielska wymowa nie brzmi "kornfleksy", tylko "kornflejks" [podkr. - A.C., D.O.]".

Kryterium poprawności dla piszących dyktando był NSOJP pod red. Edwarda Polańskiego. Odpowiadająca na pytania internautów Teresa Kruszona napisała 2 grudnia 2001 r. o godz. 19.02:

Profesora [Polańskiego - A.C., D.O.] zapytałam o zasady spolszczania. Oto, co mi odpowiedział: Nawet niespolszczone wyrazy przy odmianie w języku polskim otrzymują polskie końcówki fleksyjne (corn-fleksy, chipsy, windowsy). Corn-fleksy piszemy z dywizem dla podkreślenia dwuskładnikowości produktu [? - A.C., D.O.]. "Mieszane" spolszczenie wynika z chęci podkreślenia źródłosłowu tej nazwy (corn - kukurydza; fleksy - płatki), jednak drugi człon spolszczono, uznając formę fonetyczną za łatwiejszą. Profesor skłaniałby się ku spolszczeniu całej nazwy - kornfleksy - i być może w nowym wydaniu Wielkiego słownika [tj. NSOJP - A.C., D.O.] taka wersja się znajdzie.

Tu dyskusyjne wydaje się wprowadzenie dywizu jako znaku sygnalizującego kompozycję. Przecież w polskiej ortografii większość złożeń i kalk (kalek?), nawet tych typu szlafmyca, pisana jest bez dywizu.

W przekazanej wypowiedzi nie ma jednak odniesienia do adaptacji rdzennej samogłoski wyrazu flakes. Po angielsku wymawia się [flek]. Nic dziwnego, że internauta chętniej zaakceptowałby polską pisownię *kornflejksy. Językoznawców mniej dziwią różne sposoby adaptacji poszczególnych głosek, ale niejęzykoznawcy, znający język angielski i interesujący się językiem polskim, wyrażają swoje zdziwienie, że ang. baby [beIb] zostało wprowadzone do języka polskiego bez zmian, basebal [beIsbo:l] jako bejsbol || baseball, a corn flakes jako corn-fleksy.

To jeszcze nie koniec zdziwień, które czekają na zainteresowanych pisownią omawianego słowa. Oto zestawienie, jaką pisownię proponują współ-czesne słowniki:

SJP (1995) - brak hasła; SWO (1995) - cornflakes [wym. ko:nflejks]; SWJP (1996) - brak hasła; NSOJP (1997) - corn-fleksy; NSPP (1999) - 1. cornflakes (nie: corn flakes) [wym. kornflejks, pot. kornfleki], blp, D. cornflakesów [wym. kornflejksów, pot. kornfleków]; 2. kornfleksy blp, D. kornfleksów, p. cornflakes; ISJP - cornflakes; ŁSTS (2000) - cornflakes (czytaj: kornflejks) albo kornfleksy, albo kornflejki; SWOiT (2001) - jw.; NSJP (2002) - cornflakes [wym. kornflejks, pot. kornfleki].

Oprócz tego, i na opakowaniach, i w artykułach naukowych spotkać można pisane osobno corn flakes [5], a lubelska polonistka, publikująca w Internecie swoje porady, zanotowała spolszczoną formę cornflaksy [6] .

Na tym tle widać wyraźnie, że pisownia zawarta w cieszącym się największym zaufaniem NSOJP różni się od propozycji wszystkich innych słowników, notujących obcą nazwę płatków kukurydzianych. Nie jesteśmy zwolennikami dekretów, ale dziwi brak dyskusji, wzajemne nieczytanie przez leksykografów swoich opracowań i łatwość postulowania różnych wersji tego samego wyrazu (pięć słowników pochodzi z tej samej Redakcji Słowników, trzy zaś mają jednego autora).

Czy służy wzrostowi świadomości językowej Polaków współistnienie kilku wersji ortograficznych jednego słowa? Może to jednak łamy czasopism językoznawczych, forum Rady Języka Polskiego lub któraś z konferencji naukowych powinny być miejscami przedstawiania propozycji pisowni nowych wyrazów włączanych do słowników, dyskusji nad tymi propozycjami i podejmowania respektowanych następnie ustaleń?

III. TOPMODELKA

Nowe zapożyczenia, zwłaszcza te "modne", zawsze stwarzają problemy poprawnościowe, od pytania o ich zasadność po kwestie ortograficzne. Nie wszystkie (nie od razu) poddają się normie, część żyje zbyt krótko, by się dostosować do systemu, część bardzo długo ma pisownię (fleksję, wymowę) nieustabilizowaną - uzus w ich przypadku nie sprzyja sformułowaniu normy, wręcz przeciwnie: różne sposoby zapisu (odmiany, wymowy) budzą wątpliwości użytkowników języka, domagających się jednoznacznych rozwiązań poprawnościowych. I choć decyzje takie, kiedy już zapadną, nie zmieniają całkowicie przyzwyczajeń wszystkich, są rzeczywiście konieczne. Za przykład niech posłużą modne struktury: autonaprawa, megagwiazda, supercena, które słowniki każą pisać łącznie [NSPP 1598, 1605, 1611; NSOJP LV, CXXVIII], a praktyka nadal jest bardzo różna.

W przypadku topmodelki / top-modelki / top modelki owa decyzja i jej uzasadnienie podane przez Mirosława Bańkę (również na stronach poradni językowej RS PWN) wydają się jednak wątpliwe: "Ponieważ chodzi o słowo z dziedziny mody, a nie np. moralności, sądzimy, że można zapisywać je zgodnie z modą (czytaj: przeważającym zwyczajem językowym), czyli rozdzielnie".

Struktura ta jest kalką angielskiego połączenia top model, oznaczającą czołową, wziętą, popularną modelkę, i jako kalka bezpośrednio zależna od angielskiego wzorca może być pisana rozdzielnie. Problematyczne jest to, że angielskie wyrażenie jest połączeniem przymiotnika z rzeczownikiem, co w polskim tłumaczeniu powinno dać: topowa modelka, gdyż top w języku polskim funkcjonuje przede wszystkim jako rzeczownik, a przynajmniej tak rejestrują go słowniki. Jeśli uznać, że w tym wypadku mamy do czynienia z homonimicznym przymiotnikiem, struktura powinna przybrać formę: modelka top (por. sukienka mini, film porno, bluzka lila, moda retro), o czym zresztą wspomina M. Bańko w przywołanej wypowiedzi: "Słowo top modelka ma niepolską budowę - po polsku nieodmienna przydawka powinna iść po określanym rzeczowniku (np. spódniczka mini) albo też powinna stać się przedrostkiem (np. minispódniczka)".

W tym wypadku ze względu na konkretne znaczenie powinna się stać raczej pierwszym członem złożenia niż przedrostkiem - rozstrzygnięcie tej kwestii nie jest jednak teraz konieczne, obie interpretacje bowiem przemawiają za pisownią łączną omawianej formy.

Istnienie w języku polskim dobrze zadomowionego rzeczownika top w interesującym nas znaczeniu (odnotowują go wszystkie nowe słowniki: SWO, SWJP, NSPP, ISJP, ŁSTS, SWOiT, NSJP) i regularnie od niego utworzonego przymiotnika topowy (nienotowanego jednak przez słowniki ogólne, jedynie przez NSOJP) [7] , a także słabo poświadczonego przymiotnika top [8] , sprawia, że interesująca nas struktura mimo obcych korzeni jest motywowana na gruncie polskim. Topmodelka to %modelka z topu& lub %topowa modelka&, ewentualnie %modelka top&, można więc interpretować ją jako złożenie: top- + modelka lub top[ow- + modelka. W pewnym sensie top-modelka, pisana z łącznikiem, jest potwierdzeniem tej tezy, może być bowiem świadectwem odczuwania formy jako całości złożonej z dwóch elementów - stoi w pół drogi między spolszczonym angielskim cytatem a zadomowionym motywowanym złożeniem. Opory normatywistów może budzić jednak to, że człony takiego złożenia są połączone bezpośrednio, bez typowego dla struktur polskich interfiksu -o-(wielkolud, chudopachołek, drobnomieszczanin), oraz jego podobieństwo do złożeniowców (speckomisja, Polsrebro). Trudno jednak mówić o jego nietypowości, jeśli weźmie się pod uwagę najnowsze tendencje w polskim słowotwórstwie: wzrost liczby złożeń kosztem derywatów prostych oraz wypieranie złożeń interfiksalnych i interfiksalno-paradygmatycznych przez złożenia bez afiksalne, np. seksmasaż, teleświęta [9] , a ponadto seryjne tworzenie formacji z takim samym członem, np. eko-, tele-, euro-, narko-, super-, mega-, neo-, post- itd., których łączną pisownię nakazują słowniki (np. NSPP 1595-1612, ŁSTS XIX-XXV). Można zestawić je z formami analogicznymi (także ze względu na wahania ortograficzne - wszystkie podajemy w pisowni łącznej): topagent, topaktorka, topdziewica, topkatalog, topkicia, topkobieta, toplista, topmodel, topmuzyka, topstudentka. Dla użytkowników języka istotniejsza jest funkcjonalność tego rodzaju struktur, ich przejrzystość, skrótowość, atrakcyjność, łatwość tworzenia, niż to, że realizują obcy genetycznie model strukturalny. Wymienione czynniki zatem pozwalają włączyć interesującą nas formę do współczesnego systemu słowotwórczego polszczyzny, a w związku z tym ich pisownia powinna być łączna. Uzyskana na gruncie polskim motywacja wyznacza jednocześnie pisownię.

Potwierdzają to najnowsze słowniki rejestrujące omawianą strukturę w takiej właśnie formie: NSP, ŁSTS i SWOiT, a także inne opracowania dotyczące współczesnej leksyki [10] . Natomiast jeden z mających się ukazać w roku 2002 PWN-owskich słowników - wg cytowanej już wypowiedzi M. Bańki - wprowadzi tę nazwę z pisownią rozdzielną. Warto w tym miejscu przywołać dla porównania podobne, choć "starsze" w polszczyźnie struktury z członem porno-: SWO (1995): porno biznes, porno shop;

SWJP (1996), NSOJP (1997), NSPP (1999), NSJP (2002): porno biznes a. porno-biznes, porno film a. porno-film, porno shop a. porno-shop; ISJP (2000): porno-. Cząstka pisana też z łącznikiem. Porno- tworzy rzeczowniki zło-żone […], np. pornobiznes, porno-kasety; ŁSTS (2000): porno- wymienia wśród modnych cząstek, które należy pisać łącznie z następującymi po nich wyrazami (pisownię z dywizem lub rozdzielną uznaje za błędną), np. pornobiznes, pornogwiazda, pornofilm, pornoshop, pornomagazyn; SWOiT (2001): porno biznes a. porno-biznes, porno gwiazdka a. gwiazdka -porno [! - A.C., D.O.) - pod hasłem znajduje się informacja, że jest to złożenie słowa: porno i słowa: gwiazdka, a do charakterystycznych dla współczesnej polszczyzny wyrazów autor zalicza m.in. pornogwiazdę (s. XV).

H. Jadacka wśród złożeń bezafiksalnych wymienia: pornobiznes, porno gwiazda, pornokaseta, pornokino, pornoliteratura, pornomodelka, pornosklep, pornowytwórnia, w indeksie dodaje jeszcze: pornoczasopismo, pornodyskiet ka, pornofilm, pornofotka, pornogwiazdka, pornoklientela, pornomagazyn [11] .

Z powyższego zestawienia wypływa dość oczywisty wniosek: adaptacja takich struktur do systemu polszczyzny, towarzysząca powstaniu licznych wzorowanych na nich rodzimych formacji, polega na zmianie ich pisowni z rozdzielnej na łączną:

porno biznes > porno-biznes > pornobiznes

Słowniki zwykle nie rejestrują wielu takich analogicznych formacji, gdyż często są one okazjonalne, ale ich popularność, niezwykła liczebność serii wymaga sformułowania reguły ortograficznej.

Czynnikiem hamującym uznanie takich struktur za złożenia może być również kwestia akcentuacji, a dokładniej odrębny akcent każdego członu. Jeżeli jednak człony łączą się w jedną całość akcentową, nie ma przeszkód, by uznać je za człony złożenia, a tak właśnie dzieje się w wypadku topmodelki.

Jak widać, z pozoru drobny problem, jakim jest pisownia jednego wyrazu, ma odniesienie do wielu współcześnie dokonujących się procesów. W nich też można szukać jego rozwiązania. Na takim tle decyzja o pisowni rozdzielnej w tym wypadku może rzeczywiście zastanawiać. Czy jest to ucieczka przed niezdrową tendencją słowotwórczą? Czy zgoda na nietypowe wystąpienie nieodmiennego przymiotnika przed określanym rzeczownikiem? Argument M. Bańki o frekwencji dyskwalifikuje właściwie uwaga, że dotyczy on "słowa z dziedziny mody, a nie np. moralności", która aż kusi do wniosku, że wolno modelkom nosić *mini-spudniczki, chyba że uznamy je za niemoralne...

Mamy nadzieję, że powyższe uwagi, będące apelem o staranniejsze badanie problemów, respektowanie stanu badań, odpowiedzialne dobieranie argumentów i unikanie "psucia prawa" przez mnożenie reguł, wyjątków od nich itp., przysłużą się dalszej dyspucie o losach i przyszłości polskiej ortografii.

Wykaz skrótów:

Artur Czesak, Donata Ochmann
(PJ, 2003, z. 1)
(Kraków)


[1] M. Foland-Kugler, Poradnictwo językowe w powojennej Polsce, [w: ] Współczesna polszczyzna. Wybór zagadnień, pod red. H. Kurkowskiej, wyd. 2, Warszawa 1986, s. 378 (wyd. 1: 1981).

[2] Swego czasu pisała m.in. o tym M. Brzezina, Wariancja spółgłoskowa przed zakończeniem -ia w femininach zapożyczonych z łaciny, [w:] Colectanea linguistica in honorem Adami Heinz, Wrocław 1986, s. 39-42.

[3] Nazwy miejscowe Polski. Historia - pochodzenie - zmiany, pod red. K. Rymuta, t. 2: C-D, Kraków 1997, s. 113.

[4] Z tego właśnie powodu słabo przekonują porady typu: ponieważ mówimy [ylońa, ylońi], w dopełniaczu piszemy Chyloni.

[5] T. Skubalanka, Zmienność współczesnego słownictwa polskiego (na przykładzie słownictwa mody i kuchni), [w:] Słownictwo współczesnej polszczyzny w okresie przemian, red. J. Mazur, Lublin 2000, s. 99.

[6] K. Fajfer, Porady językowe w pytaniach i odpowiedziach, www.gim11.lublin.pl/ polski/czy_popr.htm. Porady te ukazywały się też najprawdopodobniej na łamach "papierowego" czasopisma aktywnych gimnazjalnych polonistów "Języczek".

[7] Porównajmy na przykład zanotowane przez nas: topowe modelki, topowi gracze, topowa muzyka, topowa wędka, topowy sprzęt, topowe modele, topowe odmiany [tj. modele (samochodów)], topowe strony, topowe szyldy, topowe wiązania [narciarskie], topowe zespoły.

[8] Odnajdujemy go tylko w NSP: top, przym. 'najmodniejszy, najbardziej znany, najlepszy': Andy wynajmuje Dom Polski przy East Village, który został dyskoteką "top" Nowego Yorku. Plus 11/1990.

[9] Por. H. Jadacka, Czym się stał polski system słowotwórczy w wieku XX?, [w:] Polszczyzna XX wieku. Ewolucja i perspektywy rozwoju, pod red. S. Dubisza i S. Gajdy, Warszawa 2001, s. 86, 91.

[10] Np. M. Rzeszutko, Współczesne słownictwo polskie - indeks, [w:] Słownictwo współczesnej polszczyzny..., s. 218; H. Jadacka, System słowotwórczy polszczyzny (1945-2000), Warszawa 2001, s. 197.

[11] H. Jadacka, System słowotwórczy..., s. 94, 189.